wtorek, 21 sierpnia 2018

Przetrwanie

PRZETRWANIE
(W podziękowaniu dla KK,
bo daje mi powody, bym wierzyła, że o mnie nie zapomni)


Jak promyk słońca we mgle
w otchłań mej codzienności
wkraczają Twoje słowa,
wzniecając żar radości,
który nie parzy,
a leczy z beznadziejności.

Nie puste obietnice,
a zwykłe szczere słowa
pozwalające mi uwierzyć,
że w duszy Twej się zachowa
choć cień mojej osoby,
gdy świat już mnie pochowa.

To dla mnie bardzo ważne,
bo ciągle stracha mam,
lecz nie przed dłońmi śmierci,
a przed tym, że nie przetrwam
w pamięci kogokolwiek z tych,
których dzisiaj znam.
[20.08.2018]

Beata Sadzenica
Copyright by Beata Sadzenica


Jak już wyżej wspomniałam, bardziej niż samej śmierci boję się zapomnienia, bo... jeśli żył kiedyś ktoś, o kim wszyscy zapomnieli, to czy jego życie miało jakikolwiek sens? Skoro wszyscy zapomnieli, to chyba jego istnienie nie miało dla nich najmniejszego znaczenia? Mylę się?

Pewnie część z czytających pomyślała teraz, że jestem samolubną mendą, która chce, by ktoś cierpiał z tęsknoty i płakał za nią. Nic bardziej mylnego. Nie chcę, żeby ktokolwiek za mną płakał.

Pamiętanie o tych, których już nie ma, to nie tylko płakanie za nimi, ale też, a może przede wszystkim, pamiętanie o tym, jaka była osoba, którą znaliśmy. Nie chodzi o rozpacz, że jej nie ma, a o radość, że była.

Zachowanie miłych/ważnych wspomnień i przekazanie innym, że istniał ktoś taki ma naprawdę duże znaczenie. Dzięki temu osoba, na której nam zależało może przetrwać o wiele dłużej. Przecież jeśli podzielimy się z kimś wspomnieniem o zmarłej osobie, to istnieje szansa, że ten ktoś opowie to komuś innemu i być może "przedłuży" życie ważnej dla nas osoby o ładnych kilka lat, bo pamięć, to w pewnym sensie istnienie.