Nie rozglądaj się na boki,
ciemność zawsze Cię zaskoczy.
Choćbyś był szczęśliwy, dzielny,
duch Twój byłby nieśmiertelny,
ciemność zawsze Cię zaskoczy,
gdy na Ciebie z boku spojrzą
Twoje własne lśniące oczy.
Pośród mgieł i mroku nocy
strach Twój niestrudzenie kroczy,
wszędzie z Tobą idzie wiernie,
dreszcze dręczą Cię jak ciernie,
serce Twoje niepokorne
tłucze się i straszy zgonem.
Nie rozglądaj się na boki,
ciemność zawsze Cię zaskoczy,
gdy wśród zmór tej zimnej mglistej nocy
szelest liści do uszu Twych skoczy.
[29.01.2017]
Beata Sadzenica
Copyright by Beata Sadzenica
Dawno nic nie wstawiałam, bo nie mam sił na pisanie, ale może wkrótce to się zmieni. Muszę tylko trochę odetchnąć od mojej, ostatnio wyjątkowo apoetycznej, codzienności.
A wracając do samego wiersza, to nie cierpię spoglądać w lustra, szyby i wyłączone ekrany w ciemności. Mam dziwne wrażenie, że nigdy nie wiadomo, co tam zobaczę. Czy wierzę w duchy? Ani tak, ani nie - sama nie wiem. Tak czy inaczej, wystarczy przecież jeden cień lub odbite światło, by w tej błyszczącej powierzchni zobrazował się cały nasz strach.
A co do mgły i ciemnej nocy... obie niosą z sobą tajemnice. Te dobre i te złe, ale przede wszystkim niosą uczucie niepewności. Samotna podróż wąską ścieżką w mglisty zimowy wieczór potrafi przyprawić o dreszcze chyba każdego, kto pozwoli sobie na nutę zawahania lub choćby jedną ponurą myśl.
Chociaż... jak się tak zastanowię, to mimo wszystko lubię mgłę, bo to jakby zupełnie inny, oddzielny świat, wolny od hipokryzji i obłudy. Nawet jeśli bywa straszny, to przynajmniej jest naturalny, a dla mnie to bardzo ważne.
A wracając do samego wiersza, to nie cierpię spoglądać w lustra, szyby i wyłączone ekrany w ciemności. Mam dziwne wrażenie, że nigdy nie wiadomo, co tam zobaczę. Czy wierzę w duchy? Ani tak, ani nie - sama nie wiem. Tak czy inaczej, wystarczy przecież jeden cień lub odbite światło, by w tej błyszczącej powierzchni zobrazował się cały nasz strach.
A co do mgły i ciemnej nocy... obie niosą z sobą tajemnice. Te dobre i te złe, ale przede wszystkim niosą uczucie niepewności. Samotna podróż wąską ścieżką w mglisty zimowy wieczór potrafi przyprawić o dreszcze chyba każdego, kto pozwoli sobie na nutę zawahania lub choćby jedną ponurą myśl.
Chociaż... jak się tak zastanowię, to mimo wszystko lubię mgłę, bo to jakby zupełnie inny, oddzielny świat, wolny od hipokryzji i obłudy. Nawet jeśli bywa straszny, to przynajmniej jest naturalny, a dla mnie to bardzo ważne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz