KRUK
Szła już czwarty długi dzień,
aż w końcu ziemię pokrył cień.
Powoli na kolana się osunęła,
spojrzała w górę i jakby zasnęła.
Leżała wśród liści, odchodząc we mgłę.
Las już nie wierzył, że podniesie się.
Wtedy on pojawił się
i stanął blisko, by zatrzymać jej życie mdłe.
Był tam, by jej serce poczuło, że nie może bez walki poddać się.
Trwał przy niej, ufając, że obudzi się.
Był wykończony, lecz nie poddawał się.
A gdy jego łza spadła na policzek jej,
otworzyła oczy, serce zabiło w niej.
Zobaczyła go, głęboki wzięła wdech i uśmiechnęła się.
[14.12.2010]
Beata Sadzenica
Copyright by Beata Sadzenica
Czasami tonąc w bagnie i zbliżając się do dna, trafiamy na mały, z pozoru nieistotny element, który pozwala nam wyjść na suchy brzeg, choć wcześniej nie byliśmy w stanie chwycić się nawet rzucanej liny.
Polecam utwór "Spieluhr" grupy Rammstein.
Kamień leżący nieruchomo na poboczu zniknie przysypany milionem swoich mniejszych braci, którzy nie bali się unieść na wietrze i polecieć. Nie bój się marzyć ani śnić, tylko nie zapomnij być!
piątek, 12 lutego 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz